=
Skontaktuj się z nami: tel. 606 305 263
Instalacja elektryczna zgodna z prawem - Częstochowa Usługi elektryczne i teletechniczne - Częstochowa

Instalacja elektryczna zgodna z prawem

Data:17:13, 24.02.2017r.

Instalacja elektryczna zgodna z prawem

 

Dokumentem regulującym zasady wykonywania między innymi instalacji elektrycznych jest rozporządzenie ministra infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. (Dz.U. 2002 nr 75 poz. 690 wraz z późniejszymi zmianami). Zawiera ono kardynalne zasady, które obowiązują nas bezwarunkowo i których nie wolno omijać! Jednym z takich najważniejszych postanowień jest zasada zawarta w § 188 pkt 2.

W instalacji elektrycznej w mieszkaniu należy stosować wyodrębnione obwody: oświetlenia, gniazd wtyczkowych ogólnego przeznaczenia, gniazd wtyczkowych w łazience, gniazd wtyczkowych do urządzeń odbiorczych w kuchni oraz obwody do odbiorników wymagających indywidualnego zabezpieczenia.

Przy czym za odbiorniki wymagające indywidualnego zabezpieczenia uznaje się takie, których moc znamionowa wynosi 2 kW i więcej. 
Wiemy już na ile minimalnych części, na ile obwodów musimy podzielić całą naszą instalację. Inną natomiast kwestią o zasadniczym znaczeniu jest dyspozycja zawarta w § 183. pkt 1, ustęp 2.

W instalacjach elektrycznych należy stosować oddzielny przewód ochronny i neutralny, w obwodach rozdzielczych i odbiorczych.

Wynika z niej, że wszystkie wykonywane obwody instalacji elektrycznej, niezależnie od ich przeznaczenia i sytuowania, cała wykonywana instalacja musi być trójprzewodowa!!! Nie ma mowy o wyjątkach od tej reguły, nie ma też miejsca na dyskusje, postanowienie jest ostre. A zatem, skoro te, bardzo ważne kwestie zostały wyjaśnione, przejdźmy już do technicznych szczegółów wykonawstwa.

 

Jakie przewody zastosować i jak je poprowadzić? 

 

Instalację gniazdek wtyczkowych wykonujemy przewodem o przekroju żył 2,5 mm². Dlaczego? Otóż ze względu na parametr zwany dopuszczalną obciążalnością prądową długotrwałą. W pewnych warunkach mniejszy przekrój żył okazuje się być niewystarczający, nie warto więc ryzykować i kombinować z wątpliwymi pseudo oszczędnościami na ich przekroju. Natomiast jak i którędy prowadzimy taki przewód obwodów gniazd? Ano różnie.

Tak naprawdę nie ma to wielkiego znaczenia przy użytkowaniu instalacji, ważne aby przewody nie były uszkodzone ani narażone na uszkodzenia. Dlatego też jedni układają je w posadzce, dodatkowo zabezpieczając od naprężeń mechanicznych rurką giętką, czyli tak zwanym peszlem, inni układają już na posadzce i wtedy przewody znajdują się w szczelinie pomiędzy podłogą a ścianą, spotyka się nawet przewody prowadzone w listwie przypodłogowej. Wszystkie te sposoby są dopuszczalne, o ile przewidziano fakt, iż różne sposoby prowadzenia przewodu oznaczają też różne warunki oddawania ciepła, a więc różną wartość obciążalności długotrwałej.

Elektryk musi tę wartość sprawdzić w tabelach (dla danego sposobu ułożenia) pamiętając przy tym o starej zasadzie, że łańcuch ma wytrzymałość najsłabszego ogniwa. A więc nawet krótki odcinek gorszych warunków oddawania ciepła, wyznacza nam graniczne wielkości dla całego obwodu.

No dobrze, powie ktoś. Wprowadzamy zatem do puszki osprzętowej przewód trójżyłowy, podobny przewód wyprowadzamy z niej do kolejnej, a połączenia wykonujemy na zaciskach gniazdka. 

Otóż nie! Tak wykonane połączenie jest poważnym błędem i przyczyną wielu awarii. Pęknięcie żyły lub wysunięcie jej z zacisku oznacza przerwę w obwodzie i reszta gniazdek traci zasilanie. Jeszcze gorzej, gdy stanie się tak z przewodem ochronnym. Nawet nie będziemy wiedzieć, iż tej ochrony już nie mamy! Poza tym, pojedynczy przewód miedziany o przekroju żyły 2,5 mm² jest dość sztywny, a tutaj mamy tych żył aż sześć! Próba ukształtowania ich w taki sposób aby zmieścić w puszce jeszcze gniazdo, często prowadzi do uszkodzeń jego elementów, do wyłamania części i/lub do poluzowania zacisku śrubowego, a to z kolei do jego wypalenia się w czasie użytkowania.

ak możemy zauważyć, przewody zostały najpierw połączone ze sobą, a dopiero od tych połączeń poprowadzono zasilanie gniazdka. Co uzyskujemy dzięki takiemu sposobowi łączenia? Przede wszystkim pewność, że awaria jednego gniazdka nie wpłynie na ciągłość połączeń w reszcie obwodu, gdyż pozostałe jego części będą zasilane bez przeszkód! Ponadto, mamy tutaj zapewnioną kontrolę wzrokową poprawności wykonanych połączeń, widzimy je przed montażem gniazda i one już się nie zmieniają. Trzy przewody łatwiej się wyginają niż sześć przewodów, wygodniej je kształtować.

 

Mity i fakty na temat instalacji elektrycznych

 

Chciałbym na koniec rozwiać kilka mitów, funkcjonujących w obiegu za przyczyną głośnych, chociaż niedouczonych, domorosłych pseudo fachowców. Na przykład twierdzą oni, że stosowanie złączek typu Wago jest ryzykowne, a najpewniejsze jest tradycyjne skręcanie przewodów, oraz zabezpieczenie skrętki taśmą izolacyjną.

Nie wierzcie w podobne bzdury. Złączki Wago są bardzo pewnym sposobem łączenia przewodów o ile przestrzega się dwóch, nieskomplikowanych zasad. Otóż końce przewodów wprowadzanych do złączki muszą być proste i druga zasada, gięcie przewodów może wystąpić dopiero w pewnej odległości od niej, ten minimalny centymetr musimy zachować. Wtedy nie będzie problemów z trwałością połączenia. Proszę spojrzeć jeszcze raz na zamieszczone fotografie. Nie ma nich „zmiętych” przewodów.

Drugim mitem, funkcjonującym dość szeroko, jest twierdzenie, że zamknięcie obwodu gniazdek w ring, czyli poprowadzenie przewodów od ostatniego gniazdka z powrotem do tablicy rozdzielczej, pozwala na zastosowanie cieńszych przewodów czyli uzyskanie oszczędności na kosztach. Ponadto rozwiązanie takie ponoć poprawia pewność zasilania, gdyż w razie przerwy w obwodzie, gniazdka są zasilane z drugiej strony. Zwolennicy takiego rozwiązania powołują się przy tym na jego powszechność występowania na przykład w Wielkiej Brytanii.

To jest kolejny przykład amatorskiej niewiedzy. Instalacje elektryczne na wyspach brytyjskich funkcjonują na nieco innych zasadach, odbiorniki są inaczej zabezpieczane, a więc tam bywa to bez różnicy. Natomiast w Polsce taki układ może okazać się niebezpieczny! Pewność zasilania uzyskujemy poprzez stosowanie właściwego wykonania połączeń przewodów, a nie fałszywe ersatze.

Niebezpieczeństwem pojawiającym się w razie wystąpienia przerwy w tak wykonanym obwodzie, jest zwiększenie się parametru nazywanego impedancją pętli zwarcia. Nie wchodząc w szczegóły, może to w pewnych warunkach spowodować niezadziałanie zastosowanych w instalacji zabezpieczeń nadmiarowo-prądowych, czyli zagrozić porażeniem użytkownikom! Ponadto, jak wykazały badania polskich naukowców, w naszych warunkach klimatycznych, zamknięcie jakiegoś obwodu w ring zwielokrotnia negatywne skutki przepięć spowodowanych wyładowaniami atmosferycznymi! I żadne zabezpieczenia przeciwprzepięciowe tych skutków nie zniwelują! Miłośnicy tego rodzaju rozwiązań nie wiedzą, że pioruny nad wyspami brytyjskimi w zasadzie nie występują. Tam nawet nie ma instalacji odgromowych na budynkach.

Nie warto więc dla wątpliwej oszczędności kilku złotych na kosztach przewodów tworzyć sobie w domu potencjalnego źródła zagrożenia. Nasza domowa elektronika jest coraz bardziej wyrafinowana, coraz droższa, ale niestety, coraz bardziej też wrażliwa na skutki przepięć. Nie ma sensu tej wrażliwości potęgować własnymi działaniami.

 

Źródło: http://www.budujemydom.pl